Przyjaciółkowy czat

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Spotkanie

Minęły dwa tygodnie, jeszcze tylko dwa tygodne i moja mama odda mi telefon. To już naprawdę uzależnienie! Dzisiaj postanowiłam przejść się w to miejsce gdzie się spotkałam z Marzeną. Może ją spotkam? Co ja wygaduję? Co mnie ciągnie do niej? Przecież ona jest tą samą dziewczyną co moje koleżanki. Jednak przy niej czuję się inaczej, nie miałam tego nawet z Kasią.
- Mamo wychodzę - krzyknęłam ubierając swoje botki.
- A gdzie się moja panna wybiera? - zapytała ukazując mi się przy drzwiach, przestraszyła mnie.
- No przejść się, telefonu nie mam to może kogoś spotkam na drodze - powiedziałam i wyszłam. Potem tylko słyszałam jak moja mama coś do mnie krzyczała ale byłam zajęta myśleniem o Marzenie i czy ją spotkam. Idąc tam, na ławeczkę, widziałam tyle ludzi - par. Trzymających się za ręce, całujących się. W pewnej chwili chciałam żeby Wiktor, żeby on... nie zrobił mi tego co mi zrobił. Tam, jest. Widzę slepik warzywny. Zaglądnęłam do środka, patrząc z nadzieją czy nie zobaczę tam Marzeny. Nagle poczułam zimny dotyk dłoni, taki jaki poczułam wtedy jak mnie dotknęła Marzena.
- Zgadnj kto to - powiedział znajomy głos, dało się poznać że to dziewczyna.
- Marzena? - odpowiedziałam, bo wiedziałam że to ona... Marzena zabrała dłonie z mojej twarzy a ja sę do nie odwróciłam.
- Skąd wiedziałałaś? - zaczęła się śmiać. Masz piwko.
- Emmhhh, nie dzięki. Dostanę następny szlaban jak moja mama zobaczy we mnie promile alkoholu. Pamiętasz wtedy jak mnie zabrała do domu?
- Tak...
- No, to ona wyobraź sobie wzięła alkometr i musiałam dmuchać. I się wydało, że piłam piwko.
- Ojej, przepraszam idę to zwrócić - po czym pobiegła do sklepu zwróciłą dwa piwa i wzięła soczki.
- Proszę soczek - uśmiechnęła się do mnie, ma bardzo ładne ząbki. Odwzajemniłam jej uśmiech. Dziwnie się znowu poczułam jak mnie wtedy dotknęła.
- Emmm, a może..... zostaniemy przyjaciółkami? - zapytała z nadzieją.
- Jasne, czemu nie. - odpowiedziałam szczęśliwa. Pomyślałam, że znowu może poczuję się tak jak kiedyś z Kasią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz