Każdy siedzi w ławce i słucha się Pani wychowawczyni. Mam najskrytsze myśli co do paru rzeczy. Między innymi o zerwaniu Olki z Wiktorem, komu mam wierzyć?
- Dzieci, bądźcie bardzo miłe dla Magdy - gadała bez przerwy pani Kras. Ja miałam mieszane uczucia, do tego jak zareaguje na nią Wiktor, czy ją polubi? Zakocha? Nie wiedziałam co o tym myśleć. Rozległ się dźwięk pukania do drzwi, w drzwiach pani dyrektor.
- Dzień dobry pani dyrektor - wszyscy wstali i powiedzieli, takie są reguły. Jak jakiś nauczyciel wchodził trzebabyło wstać i się przywitać. Nie lubię tej reguły ale pokazujer respekt dla osób starszych.
- Dzień dobry Pani dyrektor - powiedziała pani Kras.
- Nowa dziewczynka Magda będzie chodziła z wami do waszej klasy - powiedziała pani dyrektor, potem mówiła i mówiła na temat respektu...bla...bla...bla...
Po paru chwilach weszła Magda. Była najładniejszą dziewczyną którą kiedy kolwiek widziałam. Miała piękne falowane blond włosy, jasne i wyraziste niebieski oczy. Pomyślałam wtedy czy jest taka jak nasza grupka blondi. No czy jest taka głupia umysłowo i czy tak bardzo uważa że piękno jest najważniejsze. Odrazu pomyślałam że napewno nasza grupka będziee chciała ją zaciągnąć do siebie. Ale nie, nie dam się, nie pozwolę aby nowa Magda cierpiała, chyba, że sama tego chce. W każdym razie, pomijając nasze dziewczyny...
Ona ma taką piękną cere, bez pryszczy i w ogóle. Miała taką białą buźkę z długimi niebieskimi kolczykami co podkreślało jej oczy. Ma białą bluzeczkę i na niej taką granatową, w czym jej bardzo ładnie, oraz ciemno niebieskie dżinsy. Ma także na sobie czarne baletki. Chłopacy odrazu się na nią gapili wielkimi gałami. Dalej są głupkami, dla nich liczy się tylko wygląd a nie osobowość. Ale ta dziewczyna ma gust, naprawdę. Może pomoże mi z moimi ciuchami?
- Dzień dobry pani Kras - powiedziała grzecznie i cichutko Magda.
Spodziewałam się tego, że jak nie ma Kasi, pani Kras posadzi ją obok mnie.
- Dzień dobry Madziu, usiądź proszę tutaj, nikt tu nie siedzi - powiedziała pani Kras, pokazując na wolne miejsce obok mnie.
Po końcu lekji podeszła do mnie.
- Julia, dziecko, ponieważ Madzia jest nowa, i ma plan lekcji taki jak twój. Postanowiłam aby ona się trzymała Ciebie, wiem że ty wiesz że obie nie chcemy aby się ona zadawała z naszymi głupolami prawda?
- Prawda, to do widzenia jutro. Dogonię ją - powiedziałam wstawając i łapiąc tornister.
- Dziękuję Ci - Pani Kras złapała mnie za ramię.
- Madzia! Czekaj - wołałam ją, nie chciałam jej zgubić.
- Ah, cześć. Nie wiem jaką mamy teraz lekcję. Gubię się, to moja trzynasta szkoła. Pomożesz mi? - powiedziała smutno, wiedziałam że będziemy mogły się zaprzyjaźnić.
- Jasne, pokaż swój plan - powiedziałam do niej.
Pokazała mi swój plan, był identyko z moim.
- Wiesz co? Nie musisz chodzić nigdzie sama, tak się składa, że masz lekcje tam gdzie ja. Będziemy mogły siedzieć razem w ławce, bo miejsce się zwolniło.
- Aha, to fajnie - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie lekkim uśmiechem pokazując swoje malutkie białe ząbki. Nagle zadzwonił dzwonek na następną lekcję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz