Przyjaciółkowy czat

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Przeznaczenie

Gdy doszłam do szkoły lało. Deszcz był ciepły, lecz mi było zimno. Nie miałam parasolki, więc na konkurs dotarłam cała mokra. Woda leciała mi wszędzie. Aż do pewnego czasu. Podszedł do mnie Piotrek i dał mi ręcznik, skąd on wiedział?
- Cześć, masz wytrzyj się - powiedział uśmiechając się głupio i wręczając mi ręcznik.
Dziwnie się poczułam, jakby nie spuszczał mnie z oka.
- Cześć, dziękuję - powiedziałam susząc sobie włosy ręcznikiem. Zobaczyłam Olke, szła w moją stronę. Odrazu do mnie przybiegła.
- Cześć, emmm, Julka - jąkała się.
- Cześć - powiedziałam niechętnie, nawet na nią nie spojrzałam. Jak można być tak lekkomyślnym? Przecież oni ze sobą zerwali.
- Słuchaj, chciałam Cię bardzo przeprosić za wczoraj - dukała i dukała przeprosiny jakby się wyuczyła na pamięć co ma mi powiedzieć. - To, co się stało... Ehhh... nie mogę sobie wybaczyć, to miałbyć twój chłopak. Ale to nie ja, to on, to nie ja - mówiła i mówiła. Zrobiło mi sie jej żal. Widziałam jak łzy zapełniają jej malutkie oczka. Podeszłam do niej.
- Naprawdę? - zapytałam.
- Tak, nie okłamałabym Cię - powiedziała do mnie ale patrzyła się na podłogę.
Po czym ją przytuliłam, nie chciałam sie z nią więcej kłócić.
- Przepraszam, przepraszam. Wszystko Ci zrujnowałam - mówiła płacząc.
- No dobrze, już. Nie płacz. Mamy konkurs pamiętasz? Głowa do góry... było, minęło. Nie będę mogła mu drugi raz zaufać. No dobra, choćmy. - powiedziałam. Poszłyśmy do sali w której miałyśmy konkurs. Nie poszło mi źle. Pytania były o tym o czym się uczyłam. Jedno było banalne, czy mucha to kręgowiec czy bez kręgowiec? Odpowiedź była jasna, odpowiedź b kręgowiec. Reszta pytań też była łatwa, szybko mi poszło. Zanim się obejrzałam było koniec testu. Zdziwiłam się, myślałam że robiłam ten test z jakieś dwadzieścia minut, a się okazało że dwie i pół godziny. Straciłam rachubę czasu. Teraz tylko siedzieć i czekać tygodnie na wyniki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz