Przyjaciółkowy czat

niedziela, 25 grudnia 2011

Miłości

Ten dzień, to jest chyba najlepszy dzień w moim życiu. Nie wyobraziłabym go sobie inaczej, no może. Ale do rzeczy, więc, więc....ah nie mogę powiedzieć z wrażenia. Wiktor się ze mną umuwił!! Tak, nareszcie. Nie myślałam że ten dzień kiedyś nastąpi, nie wiedziałam. Nie myślałam nawet nad tym, zaprosił mnie do kina jak wracaliśmy razem do domu. No wiecie, mieszka w bloku obok. Dałam mu buzi w policzek po czym się zarumienił, pożegnał się i rozeszliśmy się do swoich domów. Moja pierwsza randka, super. Tylko dziwi mnie jedno, nigdy się mną nie interesował, tylko mnie zaczepiał. Ciągał za włosy, zresztą jak każdy chłopak w tych czasach... Miłość jest piękna, nie prawdaż? Muszę szybko napisać Kasi maila. Opisałam jej wszystko ze szczegółami.
Gdy Kasia mi odpisała, mało nie spadłam z krzesła, oto jej mail.

Cześć Julka,
Bardzo się cieszę, że Wiktor się z Tobą wkońcu umówił. Wkońcu zawsze o tym marzyłaś. Bardzo się z tego ciesze jak nie wiem co :)
A ta dziewczyna, o której mi opowiadałaś wydaje się spoko, jak wrócę na święta, to się okaże.
Wiesz, nie jesteś jedyna, która idzie na randke. Mianowicie ja też idę, nazywa się Piotrek, mieszka w tym samym mieście co Ja i chodzi do tej samej klasy. W sobotę idziemy do kina, po angielsku oczywiście.

Papa, całuski Kaśka.
PS: Puźniej Ci wyślę jego zdjęcie :P

Kurcze, czy to nie cudowne? Ja i Kaśka będziemy miały wkońcu chłopaków. Znaczy, Kaśka już zaliczyła paredziesiąt z naszego roku, ale nigdy nie była z nimi dłużejsz niż dwa tygodnie, trzy tygodnie maks. Zapowiada się nudne popołudnie. Chyba pujdę z Miśkiem na spacer. Gdy byłyśmy na dworzu, nic bardziej upokarzającego nie mogło mi się przytrafić. No jest jesień, ale to przesada. Żeby takie wielkie kałuże były, to nie do pomyślenia.
- Kulka, Kulka! Choć tu sybko! - gada mój brat.
- Idę, idę. - odpowiedziałam.
Po drodzę do niego szłam, i poślizgnęłam się tak że wpadłam w kałużę. A najgorsze było to, że na ławce przy placu zabaw około trzydzieściu metrów odemnie siedział Wiktor z Wojtkiem i Karolem. Myślałam, że się spalę ze wstydu, wezmę Miśka pod pache i w nogi. Ale nie. O dziwo, Karol do mnie podbiegł i pomógł mi wstać, kiedy Wiktor dalej gadał sobie z Wojtkiem, jakby mnie w ogóle nie widział. No cóż, mój pech. Po wydarzeniu wybrałam się do domu. Zjadłam kolację, pokłuciłam się z Luizą, w prawdze dzien prawie jak co dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz