Przyjaciółkowy czat

piątek, 23 grudnia 2011

Zerwanie

Dzisiaj jest ten dzień, pierwszy dzień nowej dziewczyny i pierwszy dzień bez Kasi. No cóż, jakoś to miało być. Ciekawe czy spotkam dzisiaj Wiktora jak będę szła do szkoły? Przy nim czuję się jakby mnie walnął ktoś młotem. I akurat, miałam dzisiaj wyjątkowe szczęście. Jak szłam do szkoły, Wiktor do mnie podbiegł.
- Hej Julka - powiedział szczęśliwy.
- Kup se klej - odpowiedziałam i zażartowałam. - Hej, co jesteś w takim dobrym humorze?
- A no bo wiesz, dzisiaj jest na nowa, a ja jestem wolny.
- Jak to, wolny? Przecież chodzisz z Olką, no, wydawało mi się tak dwa dni temu - powiedziałam zszokowana.
Wiktor był przecież nią zachwycony. Zerwał z nią przez tą "nową" której nawet nie widział na oczy... A co się stanie jak niestety nie będzie ona taka ładna jak myśli?
- No tak, ale już nie. Olka ze mną zerwała, to nie moja wina - odpowiedział trochę smutno ale dalej miał uśmiech na twarzy.
- Aha, myślałam że to Ty z nią zerwałeś.... - odpowiedziałam jeszcze bardziej w szoku. Nigdy nie pomyślałabym dlaczego Olka miałaby zerwać z Wiktorem. Przecież to największe ciacho jakie znam. Chyba że Olka znalazła se kogoś nowego, to się do niej nie uczepię. A może Wiktor ją zdradził? Może Olka widziała go z jakąś inną? Miałam różne scenariusze w mojej głowie, nie mogłam sobie tego poukładać. Nareszcie Wiktor był wolny, a ja nie mogłam nic z tym zrobić aby był ze mną. Według mnie, jestem za brzydka, żeby się ze mną umówił. Nie odpowiedział, dalej do szkoły szliśmy w milczeniu. Już jak dotarliśmy do szkoły, poleciał do Wojtka i Karola. Ja samotnie poszłam pod klasę, gdzie spotkałam Olę. Siedziała skulona pod drzwiami i płakała.
- Olcia, co Ci? Czemu płaczesz? - podbiegłam do niej i zapytałam zdenerwowana.
- Wi-wi-wiktor ze mną zerwał - łkała.
- Nie, to Ty z nim zerwałaś - powiedziałam oburzona.
- Nie! To Wkitor, powiedział ,że mnie chce że mną chodzić - szkolchała i szlochała coraz więcej.
- Nie płacz, Ola. Przepraszam, ale on mi powiedział co innego. - tłumaczyłam jej, powiedziałam co mi powiedział.
- Aha, to wszystko wyjaśnia.
- Otrząśnij się, wszystko będzie dobrze - pocieszałam ją.
Nagle zadzwonił dzwonek do klasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz