Przyjaciółkowy czat

środa, 21 grudnia 2011

Kłamstwo

Po szkole, odrazu udałam się pędem do domu. Kasia miała kółko historyczne więc została. Ja nie lubię zabardzo historii, ale chciałabym jej towarzyszyć. Lecz była ważniejsza sprawa. Jej wyjazd do Anglii. Chciałabym z nią pojechać, ale nie wiadomo czy moja mama się zgodzi. I nie wiadomo czy jej rodzice się zgodzą. Po paru minutach byłam już w domu. Odrobiłam lekcje, i musiałam opiekować się młodszym bratem Misiem. Każe się tak nazywać, ponieważ go tak panie z przedszkola nazywają. Ja i tak go nazywam raz Misiek raz Michaś.
- Kulka! Kulka! Cho tu! - zaczął krzyczeć wkurzający brat. Nie umie wypowiedzieć mojego imienia, ale Luiza to już umie powiedzieć.
- Idę, idę.
- Zobac! Zobac! - sepleni mały, ma tylko trzy latka.
- Co?
- No tu zobac, zobac! Telewizor! - normalnych słów powiedzieć nie umie, ale jak przyjdzie co do czego to różne rzeczy mówi.
- No widze, Teletubisie.
- Oglądnij ze mną.
- No dobra, tylko wezme zeszyt. - nie miałam zamiaru oglądać Teletubisi. Wolałam zrobić zadanie domowe z matematyki. Parę godzin puźniej, mama wróciła do domu.
- Cześć wszystkim, Jula choć pomożesz mi rozpakować zakupy. - typowa mama, najpierw idzie kupuje zakupy, a potem każe robić wiele innych rzeczy. No cóż, jeżeli chcem pojechać muszę robić to co zechce.
- Mamo, słuchaj. Jest taka sprawa...
- Tak? - zapytała się patrząc na mnie, po chwili wyjmując bakusie z torby.
- Bo wiesz Kasia wyjeżdża do Anglii...
- Tak, wiem. Przykro mi z tego powodu, wiem że byłyście najlepszymy przyjaciółkami.
- Właśnie chodzi oto, że ona powiedziała, że będę mogła z nimi pojechać jeśli się zgodzisz. Jej rodzice się zgadzają.
- No wiesz... Nie wiem, nie jestem pewna.
- No proszę mamo! Zrobię co tylko chcesz ale błagam pozwól mi jechać.
- Dobrze, zadzwonie do Moniki, mamy Kasi. Jeśli się zgodzi, pojedziesz. - zajęła się swoimi rzeczami.
- Dobrze mamo. - powiedziałam i poszłam do pokoju.
Weszłam do komputer, może Kasia już weszła na czat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz