- Kulka! Kulka! Cho tu! - zaczął krzyczeć wkurzający brat. Nie umie wypowiedzieć mojego imienia, ale Luiza to już umie powiedzieć.
- Idę, idę.
- Zobac! Zobac! - sepleni mały, ma tylko trzy latka.
- Co?
- No tu zobac, zobac! Telewizor! - normalnych słów powiedzieć nie umie, ale jak przyjdzie co do czego to różne rzeczy mówi.
- No widze, Teletubisie.
- Oglądnij ze mną.
- No dobra, tylko wezme zeszyt. - nie miałam zamiaru oglądać Teletubisi. Wolałam zrobić zadanie domowe z matematyki. Parę godzin puźniej, mama wróciła do domu.
- Cześć wszystkim, Jula choć pomożesz mi rozpakować zakupy. - typowa mama, najpierw idzie kupuje zakupy, a potem każe robić wiele innych rzeczy. No cóż, jeżeli chcem pojechać muszę robić to co zechce.
- Mamo, słuchaj. Jest taka sprawa...
- Tak? - zapytała się patrząc na mnie, po chwili wyjmując bakusie z torby.
- Bo wiesz Kasia wyjeżdża do Anglii...
- Tak, wiem. Przykro mi z tego powodu, wiem że byłyście najlepszymy przyjaciółkami.
- Właśnie chodzi oto, że ona powiedziała, że będę mogła z nimi pojechać jeśli się zgodzisz. Jej rodzice się zgadzają.
- No wiesz... Nie wiem, nie jestem pewna.
- No proszę mamo! Zrobię co tylko chcesz ale błagam pozwól mi jechać.
- Dobrze, zadzwonie do Moniki, mamy Kasi. Jeśli się zgodzi, pojedziesz. - zajęła się swoimi rzeczami.
- Dobrze mamo. - powiedziałam i poszłam do pokoju.
Weszłam do komputer, może Kasia już weszła na czat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz